Historia Ewy Kieryk, która straciła nogi pod kołami pociągu, obiegła całą Polskę. Ogromne fale współczucia szybko przerodziły się w działanie. W końcu jest szansa, by Ewa stanęła na nogi, więc nie można jej zaprzepaścić. Trzeba tylko zebrać kilkaset złotych na protezy. W tym momencie bezsilność rodziny zmieszała się z ogromną wiarą w drugiego człowieka. W jego siłę i przede wszystkim chęci pomocy. Kiedy okazało się, że Ewa jest fanką Liverpool FC, kibice w mig zaczęli opowiadać sobie historię Ewy. W ten sposób informacja o Ewie trafiła do uszu Radka Chmiela z portalu LFCPoland.com.
SP: Jaka była Twoja pierwsza reakcja?
R.Ch.:Po przeczytaniu tego, co stało się Ewie, byłem zszokowany. Mimo, że „bawię” się w dziennikarstwo od kilku dobrych lat, pisząc własne felietony, zabrakło mi słów, a do oczu napłynęły łzy, że tak młodą dziewczynę spotkała okropna tragedia. W jednej chwili pojawił się też impuls pomocy.
Od początku wiedziałeś, że jest fanką Liverpool FC?
- Tak. Informacje o dziewczynie zostały zamieszczone na zaprzyjaźnionej z naszym portalem stronie www.liverpoolfc.pl. Nieczęsto widzi się newsy o pomocy komuś potrzebującemu na portalu poświęconemu Liverpoolowi. Od razu pomyślałem sobie, że musi to mieć jakiś związek z piłką i okazało się, że Ewa kibicuje the Reds, więc jest jedną z nas – naszą Czerwoną Siostrą, która potrzebuje wsparcia. Przeczytaj resztę »








