42 km 125 m pomocy

25-09-2012, 15:37 | Agnieszka


Maraton można przebiec i wspominać wśród znajomych życiowe rekordy, sportową atmosferę i udaną organizację. Można chwalić kibiców, codziennie patrzeć na medal zajmujący szczególne miejsce w półce. A można też inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Można doświadczyć tych wszystkich emocji, dzieląc się swoim biegiem z innymi. Tak jak to zrobili Agata, Michał i Marcin, którzy za kilka dni pobiegną w Maratonie Warszawskim. Po medale, po rekordy, po emocje i wreszcie – po pomoc autystycznemu Kubie.

www.biegniemydlakuby.pl

Toje znajomych doświadczy wszystkiego, co najpiękniejsze w maratonie: emocji pierwszego startu (Agata), realizacją marzeń (Marcin), pokonania życiowych rekordów (Michał). Otrzymają też coś więcej, co wyróżni ich w tłumie biegnących – swoim biegiem pomogą 3-letniemu Kubusiowi zmagającego się z autyzmem. Tak jak oni pokonają dystans, który zakończy ich bieg, tak Kubuś może pokonać autyzm i rozwijać się tak, jak inne dzieci. Oni potrzebują treningów, Kubuś także  – nazywa się to terapia sensoryczna.  Skąd pomysł na połączenie tych dwóch celów? – opowiada Michał.

Siepomaga: Maraton to ogromny wysiłek. Nie wystarczy Wam radość z osiągnięcia dobrego czasu na mecie?

Michał: O pobiegnięciu dla kogoś pomyślałem po ukończeniu zeszłorocznego maratonu. Po udanym debiucie wiedziałem, że będę szukał kolejnych wyzwań, startował w kolejnych maratonach. Chciałem, żeby były to wyzwania nie tylko sportowe, ale żeby zrobić także coś dobrego. Wtedy pomyślałem o tego rodzaju akcji, a także o tym, żeby namówić kogoś, żeby również podjął się tego wyzwania.

 

SP: Od jak dawna biegacie?

M: Ze sportem jestem związany od dziecka, ponieważ całe życie trenowałem i grałem w koszykówkę. Gdy przestałem uprawiać ten sport, postanowiłem, że zrealizuję swoje marzenie i przebiegnę maraton. W marcu zeszłego roku pierwszy raz wyszedłem pobiegać i tak zostało mi do dziś :) Bez biegania nie wyobrażam sobie swojego życia.

Agaty droga do biegania była dużo trudniejsza. Wcześniej nie miała wiele wspólnego ze sportem i trudno tu mówić o konkretnym terminie, kiedy zaczęła biegać. Zaczynała od marszów, marszobiegów i tak stopniowo coraz więcej dla zdrowia i by zrzucić zbędne kilogramy. Na poważnie zaczęła biegać w zeszłym roku, kiedy m.in. startowała w Półmaratonie Warszawskim.

Marcin również ze sportem związany był całe życie, jednak w ostatnich latach mocno to zaniedbał. Na poważnie dopiero zaczyna biegać i maraton będzie dla niego ogromnym wyzwaniem. Mam nadzieję, że podoła i uda mu się  solidnie przygotować. Maraton i cała nasza akcja jest dla niego ogromną motywacją nie tylko do tego, by zrobić coś dobrego, ale żeby wrócić do regularnego treningu, bo bez tego nie ma się szans, żeby przebiec maraton.

 

SP: Czego najbardziej obawiacie się w związku z biegiem charytatywnym, a co najbardziej Was cieszy?

 

M: Najbardziej cieszy nas to, że będziemy mogli pomóc Kubusiowi, robiąc to, co lubimy, angażując ludzi, robiąc przy tym wiele dobrego.

Co do obaw to jest ich wiele – od tych stricte sportowych, które zawsze dotyczą debiutantów – co jeśli nie podołamy, jeśli nie uda się dobiec, czy spotkamy się ze słynną maratońską ścianą (kryzys, który przytrafia się maratończykom po 30-35km, gdy umysł chce biec, a ciało odmawia posłuszeństwa). Zawsze jest też obawa, że przytrafi się jakaś kontuzja, która może pokrzyżować nasze plany, a także źle wpłynie na naszą akcję charytatywną.

Istnieją też obawy pozasportowe, a związane już z samą akcją, czyli po prostu to, czy uda nam się zrobić coś fajnego, czy odniesiemy wspólnie sukces i pomożemy Kubie. Tu jednak wiara jest silna i innej możliwości niż pozytywne zakończenie całej akcji nie dopuszczamy :)

 

SP: Jaka jest Wasza recepta na sukces?

M: Jeśli chodzi o samo dobiegnięcie kluczowe były przygotowania, zwłaszcza sierpień i wrzesień, kiedy trzeba być bardzo zdyscyplinowanym, regularnym i włożyć ogromną pracę w trening. Jeśli chodzi o sam sukces w kwestii zebrania wyznaczonej kwoty – wierzymy, że uda nam się dotrzeć do ludzi, którym spodoba się nasza idea, być może będzie ten pomysł jakąś inspiracją (do biegania i do pomagania). Liczymy na swoich znajomych i na wszystkich innych, którzy pomogą nam rozpromować akcję.

 

SP: W jaki sposób inni Pomagacze mogą wesprzeć Wasz bieg i zbiórkę?

M:Przede wszystkim liczymy na pozytywny odzew, na to, że ludziom spodoba się ta idea i że będą nam kibicować, trzymać za nas kciuki, a przy tym wpłacać pieniądze, przybliżając Kubę do zdrowia, a nas do mety :) Wierzę też, że wielu ludzi pojawi się na trasie maratonu, która w tym roku jest niezwykle interesująca (start z mostu Poniatowskiego, bieg przez Stare Miasto, meta na Stadionie Narodowym) i będą nas dopingować.

_________________

30 września Agata, Michał i Marcin pokonają dystans 42 km 195 m. Każde 10 groszy wpłacone na zbiórkę dla Kuby przybliża maratończyków do mety o 1 metr. Obecnie są gdzieś na 26 kilometrze. Pomóżmy im dobiec do mety – tej charytatywnej!  Ile metrów jesteś w stanie przebiec dla Kuby?

 

Oceń ten post:
minusplus
(ocena: +1, głosów: 1)
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

Skomentuj