Tak się biegało!

13-04-2012, 14:18 | Agnieszka


Wolontariusze z Kompanii Piwowarskiej postanowili uwiecznić swój bieg na taśmie filmowej. Pierwsza myśl po obejrzeniu – zmęczeni, uśmiechnięci. Przyśpieszone bicie serca przypomina o wysiłku, ale też o Norbercie, dla którego zbierali pieniądze na protezę.

Trzech wspaniałych maratończyków: dwóch Marków i Bartek podzielili się swoimi wspomnieniami.

Siepomaga: Co daje maratończykowi bieg charytatywny?

Marek S (czas netto 1:53:09): Bieg charytatywny dał mi kolejny ważny cel do ukończenia półmaratonu. Wiedziałem, że biegnę nie tylko dla siebie, nie tylko dla moich córeczek (po urodzeniu się we wrześniu 2011 moich bliźniaczek obiecałem im,  że dla nich przebiegnę 10 km, półmaraton oraz maraton), ale przede wszystkim dla Norberta. To było niesamowite uczucie.  Świadomość tak szczytnego celu daje więcej energii. Mam nadzieje, że to nie jest ostatni taki bieg.

Marek K (czas netto 1:41:56): Bieg charytatywny przypomina o tym, aby cały czas rozglądać się wokół i szukać okazji, by pomagać innym ‘małymi krokami’. Nie trzeba od razu jechać do Afryki kopać studni – zamiast jednego wielkiego skoku można zrobić tylko 21 097 małych kroków, by komuś realnie pomóc.

SP: Jakie emocje towarzyszą biegowi?

Bartek (czas netto 1:29:00): Duży poziom adrenaliny :)

Marek S: Tych emocji jest wiele: radość, euforia, zwątpienie (świadomość nadciągającego kryzysu), ból,  wspólnoty (jedna rodzina biegowa). Dla mnie ten bieg był szczególny (cele, które miałem określone na ten bieg), tym bardziej, że nigdy w życiu nie przebiegłem takiego dystansu. Przebiegnięcie linii mety było chyba największym sukcesem indywidualnym (sportowym) dla mnie. Mimo tego, że przejechałem wiele najtrudniejszych maratonów rowerowych MTB w Polsce, to one nie dały mi tyle radości, co ukończenie tego biegu. Chciałem przebiec w 2:15. Marzyłem: pobiec 1:59. Pobiegłem 1:54 (brutto)

Bez żadnego przygotowania, bez żadnego doświadczenia biegowego…Co ciekawe – obrazy z tego półmaratonu cały czas siedzą radośnie w mojej głowie.

 SP: Czy łatwiej biegnie się drużynowo?

Marek S: Wielkiego doświadczenia nie mam w bieganiu, ale bieganie w grupie to mobilizacja, motywacja i wspaniała atmosfera. Tak – bieganie w grupie pomaga.

Marek K: Tak. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, zaprogramowanym na rywalizację. Nic tak nie działa mobilizująco na trasie, jak widok znikających przed Tobą za zakrętem pleców kolegi z drużyny!

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

Skomentuj