5 Poznań Półmaraton zdobyty!

07-04-2012, 20:09 | Agnieszka

1 kwietnia w chłodny, niedzielny poranek zgromadzili się w wybornych nastrojach i sportowym duchu. Kto? Dziesięciu Wolontariuszy – maratończyków z Kompanii Piwowarskiej: Maciej, Grzegorz, Szymon, Janusz, Bartosz, Tomasz, Marek, Jacek, Bartosz i Marek.W tym samym czasie, w berlińskim półmaratonie wziął udział inny pracownik KP – Radek, który podobnie jak bohaterska 10-tka z Poznania, miał na sobie koszulkę w barwach wolontariatu KP.

Mimo trudności związanych z pogodą, cel został osiągnięty. Wszyscy pokonali dystans półmaratonu, a część biegaczy pokonała swoją „życiówkę”. „To był jeden z lepszych moich biegów, równe tempo od początku do końca, miałem jeszcze siłę by przyspieszyć; wstyd się przyznać, ale kryzysu nie było.” – powiedział nam na mecie jeden z biegaczy z KP, Grzegorz. Inni biegacze wystartowali podczas półmaratonu po raz pierwszy: „Spełniło się marzenie, żeby dobiec, udało się! Piękna pogoda, słonecznie. Miałem dwa cele, żeby dobiec, a drugi żeby „złamać” 2 godziny. Udało się mój czas to 1 godzina 52 minuty, jestem przeszczęśliwy” – wyznał Szymon, chwilę po złapaniu oddechu na mecie.


Bieg ten był wyjątkowy także z innego powodu. Oprócz promocji sportowego stylu życia łączy w sobie cel charytatywny, promując tym samym idee wolontariatu i dobroczynności. Wolontariusze – maratończycy swój bieg, pot i trud dedykowali Norbertowi, którego wspieramy, zbierając wspólnie pieniądze na protezę nogi, która została mu amputowana w wyniku choroby nowotworowej.

Po co pracownicy Kompanii angażują się w akcje charytatywne? – spytaliśmy Roba Priday’a prezesa Kompanii Piwowarskiej. – „W KP bardzo poważnie traktujemy rolę jaką odgrywamy w szeroko pojętym środowisku i społeczności. Ważne jest, iż poprzez nasz wkład na rzecz społeczności, w których działamy, staramy się podnosić standardy życiowe wszystkich, którzy do nich należą.”

Do zbiórki mógł dołączyć może się każdy za pośrednictwem strony: http://www.siepomaga.pl/r/kp-polmaraton2012

„W czasie kryzysu myślałem, że biegnę dla Norberta. Norbert chciałby pewnie tu być z nami, ale nie może. Jeżeli człowiek ma kryzys myśli osobach w potrzebie i jakoś siły same wracają! Bierzmy się wszyscy dobiegania, bo naprawdę warto.” – podkreślił z entuzjazmem Szymon.


Bieg szczęśliwie, bez kontuzji zakończony. A przy okazji wolontariusze KP zebralii 2.260 złotych na protezę dla Norberta. Wpłacali nie tylko uczestnicy Półmaratonu, ale też znajomi z pracy, którzy z różnych powodów pobiec nie mogli, ale chcieli docenić wysiłek biegaczy włożony w pomoc potrzebującym. – „Gdy kogoś dotyka zły los, bardzo naturalnym i ludzkim odruchem jest chęć niesienia pomocy – tym bardziej jeżeli jest to osoba nam znana, kolega czy koleżanka z pracy albo ktoś z ich rodziny. Wówczas tym bardziej chcemy pomóc!  Niestety z różnych względów nie zawsze możemy się czynnie zaangażować w tę pomoc – nie każdy jest w stanie przebiec maraton czy zdobyć najwyższy szczyt – jednak to nie oznacza, że nie chce pomagać.” – tłumaczy jedna z Anonimowych Pomagaczek.

Wszystkim biegaczom i osobom wspierającym dziękujemy! Żona Pana Norberta nie ukrywała radości i wzruszenia – “Chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować za okazaną pomoc, za każdą złotówkę, za każde słowo otuchy, za każdą kroplę potu …Brak nam słów aby wyrazić naszą wdzięczność.”

Do zobaczenia na starcie maratonu w październiku!

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

(1) Komentarz

  1. Insgper says:

    Witaj w klubie. U mnie w mieście (jakieś 45km od Warszawy) też mam jedną piękną ścieżkę rrowoweo pieszą. Cieszy że jest i że ma jakieś 9km łącznie ale tak jak u ciebie prowadzi wzdłuż drogi tranzytowej tirf3w. Pobiegać można ale średnio to przyjemne.Od niedawna mam też drugą ścieżkę rrowoweo-pieszą ale na odcinku 1km są 4 światła (i to jeszcze trzeba nacisnąć i poczekać by zapaliło się zielone). Nie muszę mf3wić że przebiegłem się tamtędy raz i mi wystarczy.Ogf3lnie po centrum miasta nie biegam. Chyba że akurat wracam z trasy do domu inaczej niż zwykle. Nie chce mi się męczyć na światłach, przejściach, dziurawych chodnikach, pomiędzy ludźmi Ale żeby nie było tak całkiem źle to jest jedna osiedlowa pętla gdzie widok biegacza chyba nikogo nie dziwi. Bardzo często jak tam jestem mam okazję pozdrawiać innych biegaczy.

Skomentuj