Ostatnie Święta Wielkanocne w wolnej Polsce

27-03-2012, 16:45 | Agnieszka

 

Jestem ogromnie podekscytowana, ponieważ wybieram się razem z rodzicami do babci na święta Wielkanocne do Łowicza. W maju skończę 6 lat i nigdy nie widziałam jeszcze prawdziwego, wielkiego stołu wielkanocnego i zjazdu rodzinnego w pierwszy dzień na wielkanocne śniadanie.

Zaraz po przyjeździe do Łowicza babcia wręcza mi wielki koszyk z pisankami ręcznie malowanymi i innymi pokarmami do poświęcenia. Idę z rodzicami do kościoła stojącego na rynku i zwanego Farą. Na wielkim stole już stoi wiele koszyków i ksiądz przychodzi je poświęcić, tak samo jak się to dzieje i w czasach obecnych, ale to, co następuje już po powrocie do domu babci, pozostaje w mojej pamięci aż do dziś.

Na środku pokoju zastajemy olbrzymi stół zastawiony bogato różnymi przysmakami świątecznymi. Naczelne miejsce zajmuje wielka szynka ozdobiona barwinkiem, taka aromatyczna i pięknie różowa w przekroju. Obok wysoko sięgające pęta kiełbas, również pięknie pachnące. W koszu pisanki obok kosza chrzan przez babcię doprawiony i ćwikła. W drugim końcu stołu wielkie baby polewane czekoladą i z gałązką barwinku na szczycie. Obok kilka mazurków z polewami w różnych kolorach i rozmaitymi przybraniami. Na desce przykryty ściereczką własnego wypieku chleb. Ten pachnący i ciekawy stół czeka na jutrzejsze śniadanie i gości, którzy od rana zaczną się pojawiać.

Skoro świt zostaję obudzona. Idziemy na Rezurekcję do Fary – głównego kościoła w Łowiczu. Przed kościołem tłumy ludzi ubranych w kolorowe stroje ludowe tzw. “wełniaki łowickie”. Ja czekam na procesję bo wiem, że zaczną walić w czarne bębny, będą wielkanocne śpiewy i z chorągwiami obejdziemy kościół.

Zmęczeni i głodni wracamy do domu babci a tam już czeka wuj ksiądz, który poświęci wielkanocny stół i koło stołu czkający dalsi członkowie rodziny. Wuj rozpoczyna modlitwy, święci stojące na stole pokarmy i na znak dany przez babcię rozpoczyna się dzielenie jajkiem. Przy stole zasiada ponad 20 osób. Trzeba spróbować każdego wielkanocnego pokarmu, więc pod koniec śniadania jestem przejedzona.

Rano w poniedziałek, jeszcze gdy śpię, nagle budzi mnie zimna woda wylana na moją głowę przez moją starszą o 4 lata cioteczną siostrę. Zrywam się i zaczynam ją oblewać moją przygotowaną psikawką. W mieszkaniu pełno śmiechu i wrzawy, a my zgodnie obie oblewamy pozostałych członków rodziny. Gdy idziemy do kościoła, widzimy jak chłopcy łapią dziewczęta i ciągną pod ręczną pompę stojącą na rynku. Dziewczyny krzyczą, wyrywają się, ale i tak są po tym zabiegu zupełnie mokre. My z moją Wandą idziemy z naszymi rodzicami, więc nam taki śmigus nie grozi, ale popatrzeć na takie polewanie było bardzo miło i jak widać pozostało to w mojej pamięci na bardzo długo, łącznie z zapachem wędlin i puszystych wielkich bab świątecznych pieczonych w glinianych donicach….

Halina

______________________

Autorka wspomnień jest związana ze Stowarzyszeniem mali bracia Ubogich. Co roku organizują oni międzypokoleniowe spotkania świąteczne dla samotnych starszych osób. W okresie świątecznym ta samotność doskwiera najbardziej. Pielęgnowane świąteczne tradycje ożywiają wspomnienia z lat młodości. Dla wielu osób jest to jedyna okazja, by celebrować Wielkanoc w gronie życzliwych im osób, w rodzinnej i świątecznej atmosferze.

Pomóżmy zorganizować w tym roku spotkanie przy  świątecznym stole dla 200 osób z Warszawy i Poznania. Aby nikt z podopiecznych Stowarzyszenia w Wielkanoc nie pozostawał w czterech ścianach.

 

Oceń ten post:
minusplus
(ocena: +1, głosów: 1)
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

Skomentuj