Nordic Walking na słodko

29-02-2012, 16:59 | Agnieszka

 

Mówi się o 2,5 milionach osób chorujących w Polsce na cukrzycę. Typ 1, na który chorują prawie wyłącznie dzieci i młodzież, to około 250 tysięcy osób. Właśnie ten typ cukrzycy ujawnia się w młodym wieku i zostaje z cukrzykiem na całe życie…Mariusz Masiarek od wielu lat pomaga wielu osobom, które nie wiedzą, jak żyć z cukrzycą. Gdy 10 lat temu zachorował jego syn sam był na początku tej drogi. Dzięki temu doskonale wie, z czym wiąże się codzienna walka o dobry poziom cukru.

Od 6 lat jest Przewodniczącym Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą. Na przypadające w tym roku 15-lecie Towarzystwa postanowił sprostać nie lada wyzwaniu – zebrać 15 000 zł. Nad sposobem nie musiał długo myśleć, ponieważ jego wielką pasją jest Nordic Walking.


Siepomaga: Jak się zaczęła Pana przygoda z Nordic Walking?

Mariusz Masiarek: Było to jakieś 6 lat temu. Szukałem zajęcia, które mogłoby mi pomóc w dojściu do siebie po kontuzji. Zacząłem chodzić z kijami, najpierw narciarskimi, po osiedlowych uliczkach, budząc ogromne zainteresowanie, a niejednokrotnie złośliwe komentarze i uśmieszki. Po nieśmiałych początkach zacząłem coraz więcej czytać na temat Nordic Walking i coraz bardziej zaczęło mi się to podobać. Jednak dopiero od 2011 roku zacząłem startować w zawodach… trochę z przekory a trochę z chęci sprawdzenia się. Po pierwszym starcie okazało się, że mieszczę się w pierwszej piątce… i to tylko rozbudziło apetyt na kolejne starty.

Co chciałby Pan osiągnąć przez swoją zbiórkę?

To co w zawarłem w jej tytule – 15 tysięcy na 15 lat walki z cukrzycą. A dokładnie na wsparcie organizacji, dzięki której tak poważne wydarzenie w moim życiu, jak choroba dziecka, przebiegł dla nas łagodniej. Okazało się, że są ludzie z takim samym problemem, jak mój i w dodatku robią wiele dobrego.

Czy zaangażowanie w działania Towarzystwa motywuje Pana do zebrania 15 tys.zł?

Oczywiście! Mam wrażenie, że dzięki mojej działalności wiem, jak bardzo takie pieniądze są potrzebne.

W jaki sposób te pieniądze pomogą Towarzystwu?

Na przykład można za nie ufundować więcej stypendiów dla uzdolnionych diabetyków z całej Polski, zorganizować więcej warsztatów edukacyjno-rehabilitacyjnych, urządzić wspaniałe wakacje dla dzieci z cukrzycą czy też pomagać im i ich najbliższym poprzez grupę wsparcia. Wiem, że ta choroba potrafi wykończyć nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Wiele osób jest znieczulonych na słowo “cukrzyca”, traktując ją jako chorobę niewiele groźniejszą od kataru, z którą można w miarę normalnie żyć. Jak obalić ten mit i zachęcić ludzi do patrzenia na cukrzycę poważnie?

Wiąże się to z tym, że najczęściej spotykamy się z cukrzycą typu 2, która dotyczy przede wszystkim osób starszych i wynika, w skrócie rzecz ujmując, z nieodpowiedniego trybu życia. Jednak cukrzyca typu 1 to choroba, w której organizm niszczy swoje własne komórki wydzielające hormon – insulinę, bez którego nie możemy żyć. Takie osoby, najczęściej dzieci i młodzież, muszą dostarczać sobie insulinę z zewnątrz przy pomocy zastrzyków lub pompy insulinowej. I to wielokrotnie w ciągu dnia, do każdego posiłku. Ponadto, chory organizm nie wie, ile insuliny potrzebuje. W związku z tym pacjent z cukrzycą musi od kilku do kilkunastu razy na dobę, także w nocy, mierzyć sobie poziom cukru we krwi. To wymaga wielokrotnego nakłucia nawet małego paluszka. Do tego trzeba wiedzieć, ile się zjada i znać wszystkie wartości odżywcze i energetyczne posiłków. Sporo tego jak na jedną głowę… nieprawdaż?

 

W jaki sposób zdrowe osoby mogą pomóc cukrzykom?

Osoba chora na cukrzycę może potrzebować pomocy osób zdrowych, gdy będzie miała hipoglikemię czyli zbyt niski poziom cukru we krwi w miejscu publicznym, np. na przystanku. Towarzystwo od trzech lat prowadzi akcję społeczną „Cukrzyca – nie bądź obojętny! Możesz pomóc!”. Dotyczy ona także tolerancji dla osób z cukrzycą w miejscach publicznych. Niestety, zdarza się, że osoby z cukrzycą są wypraszane z restauracji czy pubów, bo podają sobie insulinę. Albo dzieci nie są przyjmowane do przedszkoli, bo dyrektor nie chce mieć kłopotu. Z takim sytuacjami stykamy się w Towarzystwie bardzo często.

Zbiórka Pana Mariusza trwa do końca roku. Każdy może zostawić na niej swój ślad, dorzucając symboliczną kwotę lub mówiąc innym o zbiórce. A gdyby ktoś chciał ściągnąć pomysł Pana Mariusza na pomaganie – z pewnością przyczyni się do wsparcia wielu dzieci zmagających się z tą uciążliwą chorobą.

Oceń ten post:
minusplus
(ocena: +4, głosów: 4)
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

(1) Komentarz

  1. Michał says:

    Ciesze się, że osoby chodzące z kijami nie są już uważane za ekscentryków, którym brak piątej klepki. Nordic walking to moda, ale zdrowa moda, której warto ulec :)

Skomentuj