Flaga na szczytach

19-02-2012, 20:44 | Agnieszka

Zanieść flagę na szczyt, gdziekolwiek by on był – idea akcji nie jest skomplikowana. Na dodatek nie trzeba być tubylcem gór, aby wziąć w niej udział. Szczytem może być nawet pagórek za blokiem albo polana w lesie. Flaga jest koloru zielonego z napisem „Chcę chodzić”. Nasuwa się pytanie: po co? Odpowiedź zaczyna się od pomysłodawczyni i łącznika obu akcji – Eweliny Wójcik.

W 2007r. historia Eweliny obiegła Polskę wzdłuż i wszerz – młoda ratowniczka z GOPR-u w trakcie skoku z pokładu helikoptera złamała obie nogi. Leczenie w Polsce nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, Ewelina nie zaczęła chodzić. Szansą było leczenie za granicą, przeszkodą jego koszty (łącznie z rehabilitacją kilkaset tysięcy złotych). Aby pokonać tę przeszkodę, powstała akcja „Chcę chodzić” – stąd hasło na fladze.

Ewelina nie przestała kochać gór. A i góry pomogły jej rozpropagować akcję dzięki osobom, które chciały okazać Ewelinie wsparcie oraz w oryginalny sposób poinformować o jej historii. – Pierwszy raz flaga pojechała ze mną do Szwajcarii do szpitala. Jednak to, że ją zabrałam, było zbiegiem okoliczności. Flaga wraz z grupą osób miała pojechać do Szwajcarii w góry. Chociaż odbiorca przesyłki mieszkał w sąsiednim mieście, przez trzy dni przesyłka nie dotarła pod wskazany adres. I tak, zamiast w góry, pojechała do szpitala. – wspomina Ewelina.

Flagi są wykonywane z różnych tworzyw i różną techniką. – Pierwsza flaga, jaka powstała, była wyszywana. Niestety, zaginęła w Australii. Czasami ktoś zabiera flagę, ale jej nie oddaje. A szkoda, bo pierwotnie zakładaliśmy, że będzie jeden egzemplarz. Po tym, jak pierwsza flaga nie została zwrócona, podjęliśmy decyzję, że zrobimy ich więcej. – mówi Ewelina. Kolejne flagi powstały na plandece. Ze względu na rosnące zainteresowanie akcją po flagę ustawiały się kolejki. Aby umożliwić wszystkim zabranie flagi na szczyt w wybranym czasie, zapadła decyzja, że każdy może sam zrobić swoją flagę. Ważne, aby logo akcji się zgadzało. W ten sposób powstały flagi na tekturze, na kartkach papieru, malowane farbkami.

Kiedy Ewelina uzbierała potrzebne środki, nie zamknęła akcji, która obecnie jest dedykowana Kasi Goncerz, przewodniczki beskidzkiej, którą w 2009r. porwała lawina. W wyniku wypadku doszło do złamania kilku kręgów kręgosłupa i uszkodzenia rdzenia kręgowego. Kasia wymaga ciągłej rehabilitacji, akcja „Flaga na szczytach” ma na celu pomóc jej zebrać środki na leczenie.

Wśród zdjęć osób, które zabrały ze sobą flagę, rzuciła mi się w oczy znajoma postać. Okazało się, że wzrok mnie nie myli – to Sebastian Nikiel, który sam boryka się z chorobą. - Szczęśliwie udało mi się w lecie 2010 roku wybrać na trzy dniowy wypad w Beskid Żywiecki. Od razu też pojawił się pomysł aby wyjazd ten połączyć z ideą „Flagi na Szczytach”.- mówi Sebastian. - Niezmiernie się cieszyłem że flaga będzie mi towarzyszyć w tak pięknym miejscu. Na całej długości trasy flaga bez przerwy towarzyszyła nam na plecakach, to moim, to mojego małego towarzysza. Dzięki temu napotkani inni turyści od razu ją widzieli, co bezpośrednio przekładało się na popularyzację akcji.

Każdy może wziąć flagę ze sobą na swój szczyt. Flaga jest niewielka, a dzięki niej coraz więcej osób dowie się o historii osób, dla których szlaki na życiowe szczyty przecięły się z chorobą. - Jeśli chodzi o górski szczyt, naprawdę, chcę po prostu wrócić na szlaki, a życiowy jest jeden, ale bardzo wysoki – być szczęśliwą (ale najpiękniejszy). Tak naprawdę ten pierwszy zawiera się w tym drugim. – mówi Ewelina.

Chcesz zobaczyć, jak daleko powędrowała już flaga? Zobacz zdjęcia na Facebooku.

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , , ,

(1) Komentarz

  1. Piękny i wspaniale napisany artykuł, zawarto w nim esencję historii powstania, oraz przesłania akcji “Flaga na szczytach”. Bardzo dziękuję również Pani Agnieszce za wspomnienie ciepłym słowem o moim uczestnictwie, byłem mile zaskoczony :) Dziękuję i pozdrawiam, a wszystkich zachęcam do wykonania własnej flagi i zabrania na swój szczyt :)

Skomentuj