Ekspedycja Spitsbergen

11-01-2012, 16:07 | Agnieszka

I to nie byle jaką górę – chcą zdobyć najwyższy szczyt wyspy Spitsbergen – NEWTONTOPPEN  (1713 m n.p.m.). Zaczęło się od marzenia Doroty, które okazało się ciekawym wyzwaniem dla Agnieszki i odważnym krokiem dla Ani, która nie ma doświadczenia we wspinaczce w tak srogich zimowych warunkach. Kasię, ostatnią uczestniczkę wyprawy, przyciągnęła chęć przygody, która może okazać się życiową.

 

Do wyprawy panie przygotowują się od kilku miesięcy. Biegają, by nie zabrakło tchu przy podejściach, uczą się strzelać, bo ten arktyczny zakątek słynie z groźnych niedźwiedzi polarnych, które mogą zaatakować. A ostatnio także wcinają pączki i inne słodkości, by przybrać na wadze. Nie należą do postawnych kobiet, więc kilka kilogramów więcej przyda się podczas mrozów dochodzących do -40 stopni Celsjusza. Tym bardziej, że załoga w międzyczasie skurczyła się o 2 uczestniczki, które musiały zrezygnować z wyprawy. Na szczęście do Agnieszki i Kasi dołączyła Ewa – kobieta tysiąca pomysłów, spragniona wrażeń, pełna wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych.

 

Dokąd właściwie wybierają się dziewczyny? Spitsbergen jest największą wyspą Norwegii leżącą na Morzu Arktycznym. Chcą zdobyć jej największy szczyt – Newtontoppen. Nie jest może największym wyzwaniem jako góra – mierzy 1713 m. n.p.m.- jednak surowe warunki i siarczysty mróz sprawiają, że zdobycie szczytu to nie lada wyzwanie. Tym bardziej, że Arktyka to niezbyt popularne miejsce wypraw kobiet, a pierwszymi Polkami będzie właśnie ta trójka. Na trasę ruszą 15 marca br. W 21 dni planują przejść 300 km przez lodową pustkę.

 

Newtontoppen to tylko jeden ze szczytów tej wyprawy. Drugim jest pomoc 35-letniemu Jankowi, który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Codziennie walczy z ogromnym bólem, któremu towarzyszą bolesne przykurcze rąk i nóg, trudności w oddychaniu spowodowane deformacją klatki piersiowej. Janek samodzielnie nie wykonuje żadnych czynności, a rodzice ze względu na swój wiek mają coraz mniej sił, by opiekować się synem. Przez całe życie nie był na żadnym obozie rehabilitacyjnym, dlatego też pomoc ze strony Agnieszki, Kasi i Ewy będzie nieoceniona, ponieważ pozwoli opłacić zajęcia z rehabilitantem.

Agnieszka: Zdajemy sobie sprawę, jak trudno jest realizować marzenia, zarówno przyziemne, egzystencjalne, podróżnicze, sportowe czy artystyczne. Ale najważniejsze to mieć marzenia i dążyć do ich realizacji. Naszym marzeniem jest zdobyć najwyższy szczyt Spitsbergenu, a marzeniem Janka jest poprawia stanu, w jakim się znajduje. Często zastanawiamy się, czyje marzenie jest trudniejsze do zrealizowania – nasze czy Janka?
Mamy nadzieję, że uda nam się zebrać odpowiednią kwotę, choć jak na razie nie wygląda to tak optymistycznie jak zakładałam.

 

Agnieszka od trzech lat jestem wolontariuszem w Fundacji Ducha w Toruniu, gdzie prowadzi zajęcia ze wspinaczki dla dzieci – podopiecznych Fundacji. – Miałam duży problem żeby zdecydować się na pomoc dla Janka, wiedząc, że dzieci z którymi się spotykam, też są w trudnej sytuacji. Jednak sytuacja, w jakiej znajduje się Janek, jest diametralnie różna od tej, w której znajdują się “moi podopieczni” i mam świadomość, że im, z racji na to że są jeszcze dziećmi, łatwiej będzie pozyskać środki na rehabilitację. 35-letniemu mężczyźnie już tak łatwo nie będzie, czego efekty, niestety, widzimy podczas naszej zbiórki.

 

Jeśli ktoś z Was marzy o własnym szczycie, ten dla Janka jest całkiem możliwy do osiągnięcia. Potrzebne jest 6 000 zł, więc to może być Twój pierwszy 6-tysięcznik :)

Oceń ten post:
minusplus
(ocena: +1, głosów: 1)
Loading ... Loading ...

Tagi: ,

Skomentuj