Maniacka Dziesiątka – mania biegania i pomagania

22-03-2011, 10:40 | Agnieszka

W sobotnie południe razem z półtora tysiącem uczestników Maniackiej Dziesiątki rozbieganym krokiem rozpoczęliśmy wiosenny sezon biegowy. W 7-letniej tradycji maniackiego biegu pierwszy raz biegacze i ich kibice stawili czoła nowemu, ale równie ważnemu wyzwaniu – pomogli 6-letniemu Filipkowi Olszynie.

Ten bieg zapamiętam z kilku powodów. Było nieziemsko zimno, jak na oczekiwaną wiosnę, ale pogoda nie zniechęciła wytrwałych kibiców. Bieg rozpoczął Artur Kujawiński, który całym sercem angażuje się w promowanie sportu, i mimo przeziębienia, zachrypniętym głosem zagrzewał uczestników do boju. Maniacka jest też znana z tego, że można otrzymać nagrodę za najbardziej wymyślne przebranie. Widziałam m.in. diablicę, Supermana, renifera i … błękitny klocek Tetris. Zwłaszcza ten ostatni wzbudzał uśmiech na twarzy – autorowi gratuluję wyobraźni. Nie mogło zabraknąć też Pani Marii, która mimo swego wieku, pojawia się chyba na każdym poznańskim biegu – jak zwykle elegancko, z przewieszonym parasolem.

I chociaż wszystkim życzyliśmy pobicia życiowych rekordów, szczególnie kibicowaliśmy jednemu biegaczowi – Łukaszowi Olszynie, który jest tatą Filipka. Jego synek jest dzieckiem autystycznym, co utrudnia mu kontakt z otoczeniem. Największym problemem jest to, że do tej pory nie mówi. Wydaje dźwięki, jednak za ich pomocą nie potrafi przekazać swoich uczuć ani potrzeb. Rodzice robią wszystko, aby ich dziecko mogło się rozwijać – regularne ćwiczenia z logopedą są jedyną szansą, by Filipek zaczął mówić.

I właśnie dlatego Łukasz postanowił swoim biegiem opowiedzieć innym biegaczom historię synka, a my go dzielnie wspieraliśmy. – Nie słyszałem wcześniej o biegach charytatywnych. Artur Kujawiński powiedział mi, że można założyć zbiórkę na Siepomaga. – mówi tata Filipka. Strona zbiórki powstała jeszcze przed biegiem. Każdy mógł na niej przeczytać o Filipku, o tym, że wraz z wiekiem, szanse na wywołanie mowy u chłopca maleją. Podczas Maniackiej wiele osób dorzucało się do puszek. Łącznie udało się zebrać 1.410 zł. Dziękujemy wszystkim, którzy tego dnia nie tylko kibicowali swoim bliskim, ale też tacie Filipka w biegu po jego zdrowie. Kiedy chłopiec zacznie wreszcie mówić, będzie mógł sam wszystkim podziękować.

I gratulujemy Łukaszowi – po 36 minutach zobaczyliśmy go na mecie, niecałe 6 minut po zwycięzcy Maniackiej. Wspominał, że biega, ale nie mówił, że tak dobrze! Jeszcze pewnie nieraz zobaczymy go biegnącego dla synka.

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

Skomentuj