Pomagranie w klubie Reset :)

11-02-2011, 0:37 | admin

Dnia 9 lutego w klubie Reset odbyło się kolejne Pomagranie. Tym razem dawką emocjonujących muzycznych przeżyć uraczyły nas zespoły Babilon i Lincz. A wszystko to z myślą o dzieciach ze Stowarzyszenia Come to Help, które dzięki temu przybliżyły się do realizacji celu, jakim jest rehabilitacja na specjalnych turnusach.


zespół Babilon

Cóż tu dużo pisać… Oprócz tego, że duchowo dopingowaliście obie kapele, pomogliście nam też w sposób materialny. Po szczegółowym zsumowaniu Waszych wpłat,  obliczyliśmy, iż udało nam się zebrać 777 złotych. Tym samym, jeszcze raz dziękujemy każdemu z osobna i wszystkim razem, że przyczyniliście się do sukcesu tego eventu! Ba, nie zniechęcił Was nawet środek tygodnia.

Teraz parę słów o samym występie obu  zespołów.

Babilon zaprezentował publiczności swój wyrobiony styl, istniejącego już całkiem długo na rynku, zespołu. Melodyjna harmonia doskonale zgrała się tutaj z odpowiednio wyważonymi słowami piosenek. I nie było, że boli, wszystkie piosenki całkiem otwarcie przedstawiały różnego rodzaju prawdy dotyczące otaczającej nas rzeczywistości (włączając w to także prawdy bardziej lub mniej “poprawne” politycznie). Zachęcona muzyczną szczerością publiczność śmiało odpowiadała na pytania zadawane przez wokalistę zespołu, Wojciecha Klessę, i aktywnie kołysała się zarówno do tych mocniejszych, jak i nieco łagodniejszych piosenek. Zespół doskonale trzymał rytm – potwierdzi to każdy, kto wie, co znaczy dobry beat :)

Po krótkiej przerwie, przed Pomagraczami wystąpił na scenie zespół Lincz. Zanim zaczęli grać, przezornie uprzedzili, iż czeka nas teraz dużo bardziej hardrockowe brzmienie. I rzeczywiście. Sala wypełniła się dźwiękami trochę ostrzejszymi, niemniej wciąż stanowiącymi bardzo spójną tonalnie kompozycje. Ci, co chcieli, wpadli pod sceną w trans pogo. Pogo to zresztą stanowiło doskonałe uzupełnienie misternej choreografii wokalistki, która w bardzo ciekawy scenicznie sposób, przykuwała uwagę zwłaszcza męskiej części publiczności. Na wzmiankę zasługują też wirtuozerskie solówki zarówno gitar, jak i samej perkusji – co ciekawe, trudno było stwierdzić, czy była to muzyczna improwizacja (tak zwane natchnienie chwili) – czy też wcześniej z premedytacją przygotowane wstawki instrumentalne.

Na koniec stwierdźmy jeszcze, że niezależnie od stylu prezentowanej muzyki, obie kapele z pewnością, jeśli nie zaspokoiły muzycznego apetytu publiczności (z uwagi na krótki czas trwania występów), to bez wątpienia go subtelnie zaostrzyły (!). Było i łagodnie, było i pikantnie, a jak się powszechnie uważa – do szczęścia trzeba wszystkiego po trochu.

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , , , , ,

(2) Komentarzy

  1. Sojowy says:

    A dlaczego w recenzji nie ma ani słowa o krótkich wywiadzikach z zespołami? To był najbardziej humorystyczny akcent tego koncertu przecież! ;-)

  2. zula says:

    o tak, wywiadziki cool:)

Skomentuj