Biegnę dla Staszka

03-11-2010, 14:17 | Agnieszka

To był mój pierwszy maraton. Na przedostatni, X maraton poznański poszedłem jako kibic ze swoją córeczką, chcąc jej pokazać coś, czego jeszcze nie widziała. Widząc, ilu ludzi, często starszych ode mnie biegnie, pomyślałem, iż młodszy już nie będę i że trzeba spróbować. Nie myślałem wówczas o pełnym dystansie maratońskim – pierwszym celem był półmaraton w Poznaniu.

Od tego czasu zacząłem się przygotowywać. Przedtem biegałem rekreacyjnie po raz, dwa razy w tygodniu po kilka kilometrów, ale większy dystans wymagał zupełnie innego nastawienia i treningów. Przeglądając w Internecie różne plany treningowe, wybrałem coś dla siebie i systematycznie zacząłem biegać 3-4 razy w tygodniu. Przymiarką do półmaratonu była Maniacka Dziesiątka, po której ukończeniu nabrałem wiary, że cel jest w zasięgu moich możliwości. I 28 marca 2010r. 3 półmaraton w Poznaniu.

Myśl, że mogę wystartować w maratonie, gdzieś tam głęboko się czasem pojawiała, ale wydawało sądziłem, iż trzeba się “otrzaskać” z półmaratonami, by w końcu zmierzyć się z koronnym dla biegacza dystansem i będzie to realne po dwu-trzech – powiedzmy – latach.

Po pierwszym półmaratonie motywacja trochę “opadła” i jakiś czas się po prostu leniłem. Jednak zbliżała się data dla mnie szczególna – 18 września 2010r. mijały dwa lata od śmierci mojego synka Staszka. Staś był niepełnosprawny – chorował na nieuleczalną chorobę centralnego układu nerwowego – zespół Dandy-Walkera. Wszystko to sprawiło, iż tego dnia postanowiłem wystartować w kolejnym półmaratonie – XXXIII biegu Lechitów w Gnieźnie, poświęcając swój start pamięci Staszka i przy okazji stworzyć na Siepomaga zbiórkę pieniędzy (“Półmaraton dla Staszka, pieniądze dla chorych dzieci”) z przeznaczeniem dla Fundacji “Podaj Dalej”, opiekującej się chorymi, której podopiecznym był także za życia mój synek. Wystartowałem w koszulce z logo fundacji i napisem “Biegnę dla Staszka”.

W czasie biegu spotkałem się z bardzo życzliwym zainteresowaniem ze strony współstartujących: pytany o napis na koszulce opowiadałem o tym, dla kogo biegnę oraz o charytatywnym celu zbiórki. Serdeczne reakcje i dobre słowa na trasie pozostaną na długo w mojej pamięci.

Dobre samopoczucie po tym biegu pozwoliło mi zacząć myśleć o starcie w XI maratonie w Poznaniu – postanowiłem, iż pobiegnę w tym samym, charytatywnym celu – zakładając tę samą koszulkę i biegnąc dla Staszka. Cudowna pogoda i niepowtarzalna atmosfera poznańskiej imprezy sprawiła, iż biegnąc po raz pierwszy w maratonie nie miałem wątpliwości, że mogę go nie ukończyć. Byłem we właściwym miejscu, we właściwym czasie, przypominając sobie szczęśliwy czas, kiedy Staś był tutaj z nami. I wiedziałem, że jest także teraz, blisko, obok mnie.

Wierzę, że można przekazać pozytywną energię i obdarować nią innych – na przykład biegnąc i pomagając. Próbując wybiegać, to co może być dobre. Wyjść, wybiec – na wskroś przez czas i wysiłek – poza swoje ograniczenia, strachy i niepewności. I jeśli się tego chce – to się staje.

To był mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni – maraton.

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , , , ,

(4) Komentarzy

  1. Ewa i Piotr says:

    Kochani Rodzice Staszka – 1 listopada był dniem szczególnym dla Was i tych dla których Staś zawsze będzie w sercach i pamięci. Mateuszu maraton był trudną próbą zakończoną sukcesem. Wiemy o tym, że biegłeś dla Staszka przekazując ogromną miłość do życia. Dziękujemy! – my z fundacji chorych na zespół Dandy-Walkera “Podaj dalej”

  2. Banana Boat says:

    Uważamy, Mateuszu, że jesteś absolutnie niepowtarzalnym człowiekiem. I biegniemy z Tobą.
    Uściski,
    Banana Boat

  3. Ewa i Piotr says:

    Gratulujemy Mateuszu, jesteśmy dumni z Twojego przekazu dobrej energii Fundacji . Wiesz o tym że jesteś Kimś WYJĄTKOWYM. Dziękujemy !

  4. Mateusz says:

    Wszystkim, którzy zechcieli wesprzeć zbiórkę dla chorych na zespół Dandy-Walkera, chcę z całego serca podziękować. Za każde dobre słowo komentarza, za doping i rozmowy na trasie najpierw półmaratonu w Gnieźnie, a później maratonu w Poznaniu.
    To to nie tylko moja, ale przede wszystkim wasza zbiórka Szanowni Pomagacze! Cieszę się bardzo, iż dzięki Wam skarbonka się napełniła – że mogliśmy zrobić to razem.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
    Mateusz Nowak

Skomentuj