Poznański Maraton także charytatywnie!

12-10-2010, 13:50 | Agnieszka

Co robiliście 10.10.2010r. o magicznej godzinie 10:10? My od samego słonecznego ranka dopingowaliśmy biegaczy 11. Poznań Maraton. Kibicowaliśmy wszystkim, prawie 4 tysiącom maratończyków – szczególnie entuzjastycznie tym, którzy biegli charytatywnie.

Słoneczna pogoda sprzyjała uśmiechom na twarzach wszystkich, którzy swoją obecnością zamknęli tegoroczny sezon biegowy. Jesienne słonko zagrzewało biegaczy do boju, kibiców zachęcało do radosnych okrzyków. I chociaż nie padł rekordowy czas, pod względem ilości biegaczy i kibiców Poznań pobił rekordy. Także, jeśli chodzi o biegaczy charytatywnych.

Biegacz charytatywny właściwie wygrywa już na starcie. Ma w sobie wytrwałość i pasję maratończyka, który mierzy się z samym sobą. Ma też wrażliwość, która daje mu odwagę do biegu dla kogoś, kto jest w potrzebie. Czasami nawet nie zna osobiście osoby, której pomaga – nie to jest istotne. Najważniejsze, że biegnąc dla innych widzi o wiele więcej, niż czubek własnego nosa.

Zarówno do maratonu, jak i do pomagania trzeba się przygotować. Maratończyk przed biegiem regularnie trenuje ciało, a i dobroczynność potrzebuje rozgrzewki. Gdyby było inaczej, wszyscy biegliby charytatywnie. Najpierw trzeba wybrać cel charytatywny, który jest w jakiś sposób bliski biegaczowi. Utworzenie internetowej zbiórki charytatywnej zajmuje zaledwie kilka minut, jednak zaangażowanie ciągle rośnie, aż do mety. Można pobiec i nie zebrać ani grosza, można też zebrać o wiele więcej, niż było w planie. Tak jak można przebiec maraton, nie przygotowując się solidnie, i dobiec na metę. W czym zatem tkwi tajemnica?

Stara, dobrze znana prawda głosi, że im więcej osób się o czymś dowie, tym większa szansa na to, że się uda osiągnąć cel. Nie każdy ma śmiałość prosić o wsparcie najbliższych, jednak to oni wiedzą najlepiej, jak wiele wysiłku kosztuje maraton. Większość z nas jest obecna na komunikatorach internetowych, portalach społecznościowych, które można wykorzystać w promowaniu swojej zbiórki. Nie chodzi o to, by ktokolwiek czuł się przymuszony do wpłat – jeśli ktoś poprze ideę biegu charytatywnego, jest duża szansa na to, że poprze także zbiórkę.

W niedzielę pośród tysięcy było kilkuset biegaczy charytatywnych. Wielu zdradzały koszulki – Amnesty Team, Drużyna Szpiku (na czele z Prezydentem Poznania, Ryszardem Grobelnym), Drużyna Gazety Wyborczej, Pan Mateusz biegnący dla Fundacji chorych na zespół Dandy-Walkera „Podaj dalej”. Inni, zupełnie incognito mierzyli się z kilometrami. Znakomita część z nich pobiegła dla Piotra Duchnowicza – byłego maratończyka, chorego na stwardnienie rozsiane. Solidarnie, swoim biegiem zebrali ponad 3 tysiące złotych. Na mecie powitaliśmy też Karola, który swoim biegiem chciał poprzeć działania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z kolei Pan Marek sięgnął po marzenie Krzysia i Mateusza. Dzięki jego biegowi, chłopcy są o kilkaset złotych bliżej do zobaczenia Tatr.

Wszystkim charytatywnym biegaczom DZIĘKUJEMY za to, że pokazali, jak można łączyć swoje pasje z pomaganiem. Mamy nadzieję, że maraton był dla Was wyjątkowym dniem, a zbiórki, które założyliście, poruszyły w Was i Waszych bliskich pokłady dobroci. Niech radość pomagania na długo zostanie w Waszych sercach…przynajmniej do rozpoczęcia następnego sezonu biegowego!

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

(1) Komentarz

  1. Ewa i Piotr says:

    Mateuszu, Twój udział w maratonie to przede wszystkim Wasza (Twoja i Ewy) miłość do Staszka, którego bardzo kochacie ! teraz trochę inaczej , ale zawsze z wielką siłą. Swoją siłę przekazujecie podopiecznym fundacji chorych na zespół Dandy-Walkera. Dziękujemy Wam za to, że nie opuściliście naszej wspólnej fundacji, że jesteście z nami. Dziękujemy za udany maraton, gratulujemy medalu !!!!!!!!!!!! Ewa i Piotr

Skomentuj