Marek i Konrad obeszli Polskę

24-09-2010, 17:38 | Agnieszka

Za nimi 132 dni wędrówki. Po 3998 kilometrach dotarli na metę, która na początku maja była ich punktem startowym. Wielkie powitanie i tłumne podziękowania odebrali z uśmiechem – jednym z tych, którym obdarzali ich spotkani na trasie ludzie – zarówno ci zdrowi, jak i chorzy. Podczas tysięcy takich spotkań zakopywali mity o SM, topili niewiedzę, pod którą często krył się strach. Obeszli Polskę, bo obchodzą ich ludzie z SM. A kiedy wrócili do swoich domów, nie zaszyli się w ciepłych pieleszach, ale zaczęli myśleć o następnej wyprawie…

Jeszcze z głową pełną wspomnień i sercem bijącym emocjami, Marek napisał kilka słów:

“Po oficjalnym zakończeniu obejścia Polski w Cieszynie, przyszliśmy do Katowic 13.09 (ok. 90km – 3dni spokojnego marszu: ) i od tamtej pory nie umiem się pozbierać – po prostu ciało się zatrzymało ale głowa jeszcze maszeruje i co chwila przeżywam jakieś momenty z trasy – trochę jak w filmie.
Na powitanie w Cieszynie przyjechali nasi przyjaciele z całej Polski: Ustrzyki Dolne, Lublin, Włodawa, Gryfino, a jakby tego jeszcze było mało pojawił się Artur Labudda z Helu (tym, którym topografia naszego kraju nie jest obca, znany jest fakt, że Hel jest po zupełnie drugiej stronie Polski w stosunku do Cieszyna : ). Nie poznaliśmy się wcześniej bo on również był w trasie objeżdżając quadem właśnie Polskę w akcji – “Granicami bez granic”! Spędził z nami 3 dni: Dzięki wielkie chłopie, głęboko wierzę w to, co robisz i powodzenia w dalszych planach (Jak się pewnie domyślacie głównie o nich rozmawialiśmy podczas długich wieczornych gawęd).

Co spowodowaliśmy naszą wędrówką? Poprzez wzmianki o wyprawie w wielu różnych mediach regionalnych i kilku ogólnopolskich do PTSR-u napłynęły dziesiątki maili z regionów, które do tej pory były nieodkrytą kartą na mapie polskiego SM-u!! – naprawdę są do dziś miejsca gdzie nikt nic nie wie, choć mnie również było trudno w to uwierzyć. Widzieliście kiedyś, jak rodzice i dziadkowie wysyłają dzieciaki, żeby przyniosły im ulotki z informacjami, bo sami po prostu nie chcieli pokazywać innym, że oni lub ktoś z rodziny potrzebuje pomocy?? – działo się tak na imprezach organizowanych przez poszczególne koła i oddziały PTSR-u w kilku miejscowościach przygranicznych w Polsce.

W Kostrzyniu nad Odrą i Słubicach ujawniła się już zrzeszona grupa chorych – “eSMail”, która zorganizowała fantastyczne spotkanie z władzami miast i z samymi chorymi – nie tylko na SM. Z tego, co wiem wraz z PTSR-em już organizują kolejne imprezy, z których dochód przeznaczony będzie na rzecz osób chorych i niepełnosprawnych. W tym miejscu ukłon również dla Ustrzyk Dolnych: Kilka osób chorych na SM poznaliśmy po prostu siedząc pod wiejskim sklepem i popijając maślankę, reagowali zdziwieniem na fakt, że jest jakieś miejsce, w którym mogą otrzymać przydatne informacje lub też pomocy psychologa!

To są pewne zaobserwowane obrazy oraz fakty, które i tak każdy rozsądzi we własnym sumieniu. Ja nie mam żadnej wątpliwości, czy było warto. Kropką nad “i” była największa nagroda i potwierdzenie, jakich mogłem się spodziewać – opisana już wcześniej obecność wielu naszych przyjaciół z całej Polski (w części chorych na SM) na zakończeniu w Cieszynie. Jeżeli to nie była Symfonia Serc, to nie wiem, co nią jest.

Wierzę, że zawsze warto łączyć ludzi… bo jesteśmy wszyscy tacy sami… a może to właśnie my “zdrowi” powinniśmy się zatrzymać i spełnić jakieś marzenie – tego zdrowia możemy jutro nie mieć – a szczęśliwsi, sami zaczniemy zarażać tym innych?”

Każdego dnia wyprawy Marek i Konrad powiększali grono osób świadomych ciężaru choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane. Dzięki nim, ludzie dowiedzieli się też, że istnieje w Polsce organizacja, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, która z całych sił stara się pomagać osobom zmagającym się z tą nieuleczalną chorobą. Część z nich zdecydowała się wesprzeć działania PTSR – 3/4 łącznej darowizny 2 613 zł zebrano przez Siepomaga.

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , ,

Skomentuj