Rowerem po serce

23-08-2010, 12:49 | Agnieszka

O wyprawie rowerowej do Londynu Andrzej myślał już dawno. Miał wszystko przygotowane – rower, trochę wolnego czasu i wielką pasję. Wszystkie znaki na ziemi i niebie zachęcały go do startu. Znajomi czekali w Londynie z otwartymi ramionami, chcąc jak najszybciej przywitać go uśmiechniętym „Hello, how are you?”. Ale ruszył dopiero wtedy, gdy znalazł prawdziwą motywację – Serce Maksa.

O Maksie pisaliśmy niedawnow 23. tygodniu ciąży rodzice dowiedzieli się, że ich synek urodzi się z wadą serca HLHS. Aby mógł żyć bez lewej komory serca, potrzebna jest kosztowna operacja zaraz po narodzinach maleństwa. A poród zbliża się coraz większymi krokami – przewidziany jest na początek listopada.

I właśnie myśl o Maksie będzie towarzyszyła Andrzejowi przez 1450 km, które ma do pokonania. 11-tego dnia samotnej wyprawy prowadzącej przez Drezno i Rotterdam, dotrze do celu, którym jest stolica Wielkiej Brytanii. Po drodze będzie zatrzymywał się u ludzi dobrego serca, którzy przygarną go pod swój dach.

Dlaczego zdecydował się połączyć swoją wyprawę ze zbiórką charytatywną? – Słyszałem o angielskim portalu Justgiving.com, na którym zbiórki z okazji wypraw są bardzo popularne. Nie ma na nim jednak potrzebujących z Polski, więc postanowiłem poszukać w Internecie polskiego serwisu. I znalazłem SiePomaga.pl – opowiada Andrzej.

Może Andrzej będzie inspiracją dla wielu czytających tę historię. Może ktoś inaczej spojrzy na swój rower i dostrzeże w nim nowe możliwości – pomoc innym. A może ktoś inny pomyśli o wysiłku Andrzeja, który chce w ten sposób zachęcić ludzi do pomagania, i dorzuci swój grosik uznania do puszki.

zdjęcie na licencji Creative Commons: 1

Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , , ,

Skomentuj