“Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł Matkę” (M.Arnold)

26-05-2010, 21:07 | Agnieszka


Dzisiaj święto wszystkich Mam. Zbyt mało jest pięknych słów, aby opisać trudy i radości macierzyństwa, a co dopiero za nie podziękować. Wśród  Pomagaczy jest wyjątkowa Mama, Pani Emilia, która ze szpitalem ma dwojakiego rodzaju wspomnienia – tam przychodziły na świat jej cudowne córeczki, tam też zmagała się z chorobą. Przeczytajcie, jak wielką siłę daje bycie Mamą!

“Mam na imię Emilia, mam 32 lata i jestem mamą trzech pięknych córeczek. Czy jestem z tego powodu dumna? Oczywiście, że tak! Kiedy myślę o tym, że mogłam patrzeć z góry na moje kochane istotki, to dreszcz przebiega mi po plecach. W zeszłym roku, po miesiącu od narodzin mojej trzeciej córeczki Kasi, bardzo ciężko zachorowałam. Dostałam sepsy,  DIC, dwa wylewy do mózgu oraz padaczkę.

Jak kształtowało się i kształtuje nadal moje macierzyństwo przez pryzmat choroby? Dwa miesiące bez dzieci, walka o życie – zawsze w tych chwilach, myślałam o nich.

Podzielę się z wami sprawą bardzo osobistą, właściwie pamiętaną tylko przez mojego męża, który był przy mnie niemal każdego dnia. Leżąc na IOM-ie w bardzo trudnym momencie walki o życie, przypięta do wszystkich możliwych aparatur, pocieszałam mojego męża, że wszystko jest dobrze, że właśnie jesteśmy całą rodziną na łódce, jest cisza, spokój, bezchmurne niebo, łagodne fale unoszą nas wszystkich po tafli jeziora. Nie ma pikających monitorów, rur, kroplówek, jedzenia pozajelitowego, cewnika. Nie ma zwątpienia i strachu. Jest pewność, że z tego wyjdę. Jest siła, jaką daje mi rodzina. To wszystko dla nich, to poświęcenie, ta choroba, ten ból. To jest siła macierzyństwa.

I tak jest nadal. Wszystko co robię, dalsze moje leczenie, hospitalizacje, kontrole, specjaliści – jest dla nich. Dla Marysi, która w lipcu będzie miała 5 lat. Dla Zosi, która w sylwestra 2009 miała 2 lata. Dla Kasi, która swoim uśmiechem rozbraja mnie na łopatki i która 5 lipca 2010 będzie obchodzić swoje pierwsze urodzinki.

A ja mocna doświadczeniem, umacniam się każdego dnia w moim powołaniu do bycia dobrą mamą. Czasami śmieję się z samej siebie, że nigdy nie należałam do grupy dziewczyn, potykających się o własne nogi, gdy zobaczyły małe niemowlę na rękach mamy lub taty. Śmieję się, bo nawet będąc w pierwszej ciąży mówiłam do mojego męża, że ja tego nie czuję, że chyba ze mną coś nie tak.

Ale poczułam, bo macierzyństwo jest w nas, kobietach. Ale trudno byłoby mówić tylko o macierzyństwie bez ojcostwa, tym bardziej w przypadku, kiedy mama jest w szpitalu i fizycznie nie ma jej przy dzieciach. Dziękuję Mateusz, że w tych trudnych dla nas chwilach byłeś jednocześnie tatą i mamą. A oprócz tego nie zapomniałeś o tym, że jesteś kochającym mężem.

Nasze szczęście dopełni się za tydzień, jedziemy w końcu na upragnione, wyczekane od 3 lat, wymarzone wakacje. Będziemy wszyscy razem pływać na łódce, na spokojnej tafli jez. Garda. Moje proroctwo się sprawdziło.”



Oceń ten post:
minusplus
Brak ocen
Loading ... Loading ...

Tagi: , , , , , , ,

Skomentuj